

Tekst opublikowany w „Nad Wisłą” 9 września 2010
Od uruchomienia 1 czerwca 2009 roku – po piętnastoletniej przerwie –komunikacji kolejowej z Góry Kalwarii do Warszawy każda zmiana rozkładu jazdywprowadzała więcej pociągów. Największe dostrojenie do potrzeb nastąpiło wpierwszą rocznicę rewolucji. Pociągi, które wcześniej jeździły z Warszawy tylkodo Czachówka, skierowano do Góry Kalwarii. Inne, które kursowały tylko wniektóre dni tygodnia, stały się pociągami codziennymi. Pociągi przestałyjeździć za Górę Kalwarię do Pilawy, gdzie woziły pojedyncze osoby. Rok ichkursowania przez Wisłę można uznać za test. Odcinek Góra Kalwaria – Pilawa byłbronią w rękach przeciwników całej linii. Teraz zostało z niej to, co jestekonomicznym sukcesem, a Pilawa zachowała wygodniejsze dla niej połączenie dostolicy Linią Otwocką.
Efekt dużych zmian z czerwca będzieobserwowany nie tylko latem, także po urlopach i wakacjach. Dalszych nowościmożna spodziewać się nie przy okazji zmiany krajowego rozkład jazdy kolei 1września, lecz w grudniu. Przed grudniem samorząd województwa – właścicielKolei Mazowieckich – zdąży też wyciągnąć wnioski z badania ruchu pasażerów wcałym regionie, które zamówił wiosną. Najważniejsze, żeby w trakcie prac nadnowym rozkładem jazdy mocno rozlegał się głos najbardziej zainteresowanych,czyli mieszkańców Góry Kalwarii.
Przeciwnicy rewolucji kolejowej twierdzą,że także między Górą Kalwarią a Warszawą pasażerów jest mało. Warto pamiętać, żeprzeciwko przywróceniu połączenia do Góry Kalwarii wypowiadało się wielumenedżerów i ekspertów kolejowych, przekonanych że będzie to ekonomicznaporażka. Nie potrafili sobie wyobrazić, jakie skutki społeczne i ekonomiczne rewolucjakolejowa potrafi wyzwolić. Nie przewidzieli tego, że w Górze Kalwarii powstanieruch społeczny na rzecz utrzymania i rozwoju połączenia kolejowego z Warszawą.Ani tego, że uruchomiona będzie komunikacja autobusowa dowożąca na dworzeckolejowy, zamiast w korkach i spalinach do Warszawy. To nie wszystko. Miastozaczęło promować się połączeniem kolejowym, uznało je za nobilitację i zasposób na przyciąganie inwestorów. Ruch społeczny podaje na portaluinternetowym koleje.gorakalwaria.net prawdziwą liczbę pasażerów w pociągach. Tew godzinach szczytu zabierają z Góry Kalwarii nie po nie kilka czy kilkanaścieosób, a po około sto.
Ruch społeczny, portalinternetowy, aniołowie stróże w samorządzie województwa i gminy, a takżepowiatu, strzegący rewolucji kolejowej są wciąż potrzebni. Groźny pomysłpojawił się ostatnio w warszawskim Zarządzie Transportu Miejskiego. Zamiastpociągów Kolei Mazowieckich do Góry Kalwarii – warszawskie autobusy miejskie. MieszkańcomGóry Kalwarii, oraz mieszkańcom Warszawy i całej metropolii chcących GóręKalwarię odwiedzać turystycznie albo w interesach, ZTM wydłużyłby czasprzejazdu w godzinach szczytu z niecałej godziny do co najmniej dwóch godzin,nie mówiąc już o skutkach zdrowotnych i ekologicznych. Inny pomysł z ZTM todowożenie mieszkańców Góry Kalwarii autobusami do Zalesia Górnego i dopiero tamprzesiadka na kolej. Góra Kalwaria zostałaby potraktowana jak peryferyjnyprzysiółek, którego mieszkańcy musieliby dosiadać się do już zatłoczonychpociągów jeżdżących między Warszawą a Radomiem.
Najlepszą obroną jest rozwój. Dlategosamorząd województwa i Koleje Mazowieckie powinny objąć rewolucją kolejową inneczęści Metropolii Warszawskiej, w tym Konstancin – jedyne uzdrowisko naMazowszu, pilnie wymagające ochrony przed spalinami. Oraz te części Piaseczna –Józefosław i Julianów – które stały się największym skupiskiem nowych osiedli wokółWarszawy. W gminach Konstancin-Jeziorna, Piaseczno i Lesznowola około 100tysięcy osób, w większości mocno związanych ze stolicą, mieszka w zasięguistniejącej, ale nigdy jeszcze nie używanej do przewozów pasażerskich liniikolejowej z Warszawy przez stację Nowa Iwiczna, centrum Piaseczna i historycznąJeziornę na Siekierki. Z powodu uzdrowiska pomysł puszczenia tam pociągówpasażerskich nazwałem Mazowiecką Koleją Uzdrowiskową. Ale takie połączenie służyłobynie tylko szukającym zdrowia w Konstancinie, także jeżdżącym do Warszawy dopracy, szkoły, czy uczelni, a Warszawiakom i innym mieszkańcom Metropolii docelów turystycznych i rekreacyjnych, na przykład po to, żeby wędrować pieszolub rowerem przez piękne tereny na południe od Warszawy.
Próbny przejazd pociągu KoleiMazowieckich z Warszawy do Góry Kalwarii odbył się jesienią 2008 roku, a wiosnąnastępnego roku urodziło się regularne połączenie. Teraz czas na drugi etap, napróbny przejazd z Warszawy do Konstancina z nadzieją, że i ta linia szybko nabierzeżycia, chociaż trudności są większe. Potrzebny będzie duży wkład gminLesznowola, Piaseczno i Konstancina-Jeziorna. Na terenie Piaseczna iKonstancina-Jeziorny trzeba zbudować przystanki, które nigdy nie istniały, a naterenie Lesznowoli – rozbudować stację. To trudniejsze, niż odtworzenie stacji,jak było w Górze Kalwarii. Stacja Góra Kalwaria przed rewolucją kolejową wyglądałajak ruiny starożytnej cywilizacji, zapomniane i zarośnięte dżunglą. Dziś cywilizacjazostała przywrócona. Jest peron, jest wiata, są pasażerowie. Na linii konstancińskiejcywilizację kolejową trzeba dopiero stworzyć. Ponieważ na tej linii nie matrakcji, musi być zbudowana, lub Koleje Mazowieckie muszą kupić specjalny taboro dwóch napędach: elektrycznym i spalinowym. Spalinowym, ale w przeliczeniu napasażera emitującym mniej spalin, niż autobus lub samochód. Tysiące pasażerówzwróciłoby inwestycję. Mazowiecka Kolej Uzdrowiskowa, czysta i szybka, jest wzasięgu ręki. Niemożliwe? Już udowodniliśmy, że możliwe.